Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Pierwszy alarm, że się pali został podniesiony kilka dni temu, gdy większość notowań sondażowych wskazało na spadki poparcia partii, które same siebie nazywają liberalnymi. Wprawdzie więcej od PO traci Hołownia ze swoją wirtualną Polska 2050, ale fakt, że obie partie zaliczają doły jest jasną wskazówką, że gdzieś popełniły błąd. Odpowiedź na pytanie, gdzie szukać błędu jest bardzo prosta, bo wystarczy sprawdzić komu rośnie, skoro innym spada.

Beneficjentem spadków PO i Hołowni nie jest PiS, tylko Konfederacja, a to z kolei oznacza, że elektorat lewicowy i młodzieżowy ma dość socjalistycznych wyścigów pomiędzy prezenterem TVN i rycerzem na białym koniu, który przeszedł na wcześniejszą emeryturę. W związku z nagłą i niekorzystną zmianą nastrojów społecznych i walką o każdy punkt procentowy, sztab PO wraz ze swoim zapleczem medialnym postanowił odrobić straty. Jak się do tego zabrał? Po staremu! Konfederacja z dnia na dzień stała się koalicjantem PiS, prorosyjską, antyunijną i homofobiczną partią. Naturalnie takie opinie o Konfederacji PO wygłaszała wcześniej, ale ostatniego razu nie pamiętają najstarsi górale, natomiast od wczoraj zmasowany atak poszedł ze wszystkich stron. Pierwsze hasło bojowe rzuciła „wyborczyni” PO Dominika Wielowieyska:

Wpis dziennikarki brzmi jak treść sms-ów, jakie partie polityczne wysyłają do swoich posłów i aktywistów, na wypadek pytań dziennikarzy. Jest to norma nie tylko w środowisku medialnym sprzyjającym PO, po stronie PiS wygląda to bardzo podobnie, niemniej jednak takie zachowania nie biorą się znikąd. Prócz publicznych sondaży partie wykonują własne, wewnętrzne badania i prawdopodobnie te wyniki tak przeraziły polityków PO, że powtarzają za Dominiką Wielowieyską atak na Konfederację:

I rzeczywiście Donald Tusk na spotkaniu wyborczym w Sosnowców przeprowadził frontalną kontrofensywę na Konfederację i pierwszy raz od niepamiętnych czasów więcej mówił o innej partii, niż o PiS. Czy ta strategia odzyskiwania elektoratu okaże się skuteczna? Raczej należy wątpić, ponieważ mamy do czynienia z bardzo specyficznym elektoratem, którego główną cechą jest bunt i poczucie wolności. Młodzi ludzie, antysystemowcy i liberałowie, to indywidualiści i najbardziej nie lubią, gdy są pouczani przez emerytowanych wujków „dobra rada”.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

1 KOMENTARZ

  1. Nie rozumiem, dlaczego stali komentatorzy Kontrowersji.net, którzy tam od lat pod każdym felietonem, toczą długie dyskusje, nigdy nie komentują Patrzymy.pl.?
    Na Kontrowersje nie mam loginu, dlatego pytam tutaj, bo jakoś jestem przekonana, że oni wszyscy czytają felietony p. Piotra na tym portalu.