XIII Europejski Kongres Gospodarczy

Gertruda Uścińska, ZUS: Emerytury będą niskie. Czeka nas dłuższa praca

Relacja emerytury do przeciętnego wynagrodzenia będzie coraz niższa. Jedynym sposobem na realne zwiększenie emerytury jest dłuższa praca. -Mężczyzna, który przejdzie na emeryturę pięć lat później niż uprawnia do tego wiek, zwiększy wysokość swojego świadczenia z 1700 zł do ponad 3 tys. zł - wylicza prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS.

- Młody człowiek powinien wiedzieć, że po pierwsze państwo organizuje obowiązkowy system ubezpieczeń społecznych, że z tytułu legalnego zatrudnienia jest opłacana składka, z której będzie gromadzona i potem wypłacana emerytura. Trzeba informować, że w nowym systemie (wprowadzonym reformą w 1999 roku - red.) emerytura jest wprost proporcjonalna do tego ile składek co miesiąc odprowadzamy i jak długo będziemy pracowali, a im później przejdziemy na emeryturę, tym wyższe będzie świadczenie - podkreśla prof. Uścińska o rozmowie z Interią, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Reklama

Jak dodaje, to jest system bezpieczny dla państwa, ale bardzo wymagający od obywatela czyli ubezpieczonego.

- Dziś stopa zastąpienia czyli relacja między przeciętną emerytura do przeciętnego wynagrodzenia, wynosi 53-54 proc. z czego część jeszcze pochodzi ze starego systemu, ale ona będzie się zmniejszać i w 2040 roku będzie poniżej 40 proc. - tłumaczy prezes ZUS, choć  zastrzega, że trzeba uwzględnić, że siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia będzie rosła.

- Nowy system premiuje dłuższą pracę, ponieważ daje ona wyższe świadczenie. Już teraz widzimy pozytywną zmianę, bo jeszcze w 2016-2017 roku praktycznie 83-85 proc. uprawnionych osób przechodziło na emeryturę natychmiast po osiągnięciu wieku, który do tego uprawnia, a w ubiegłym roku taką decyzję podjęło około 62 proc., natomiast 25 proc. wstrzymało się do roku, a kilkanaście procent rok lub dłużej, czyli te osoby widzą, że dodatkowy rok może dać im o 8-15 proc., czy nawet 20 proc. wyższą emeryturę - tłumaczy prezes ZUS.

Jak wylicza, dziś w przypadku seniora, który ma 350 tys. kapitału w ZUS, a to nie jest duża kwota, ma 1700 zł emerytury, jeśli przesunąłby moment przejścia na emeryturę o 5 lat, to jego emerytura wyniesie ponad 3 tys. zł. W przypadku kobiety, przy 350 tys. kapitału, jej emerytura wyniesie 1300 zł, ale jeśli przesunie moment przejścia o pięć lat, to świadczenie wyniesie 2400 zł. To są istotne różnice.

Prezes ZUS potwierdza coraz większe zainteresowanie Polaków tym ile będzie wynosić ich przyszłe świadczenie, także wśród osób które mają jeszcze daleko do zakończenia aktywności zawodowej. - Każdy może sprawdzić swój kapitał emerytalny w ZUS, a także prognozę wysokości przyszłych świadczeń - zachęca prezes ZUS.

- Na salach obsługi klientów w placówkach ZUS są doradcy emerytalni, którzy udzielają informacji. Na 30 mln wizyt, kilka milionów dotyczyło spraw emerytalnych i to nie są tylko osoby, które wybierają się wkrótce na emeryturę, ale także młodsi, którzy chcą się dowiedzieć, jaki jest ich kapitał emerytalny i jakie prawa im daje - mówi prof. Gertruda Uścińska. Przypomina, że na koniec czerwca każdego roku jest udostępniana informacja o stanie konta emerytalnego. Już drugi rok z rzędu nie jest ona wysyłana, jak wcześniej, listem pocztowym, ale jest do sprawdzenia na indywidualnym koncie na PUE ZUS, które można łatwo aktywować.

- Aktywowano już blisko 9 mln profili na PUE ZUS, a informacji o stanie konta wystawiliśmy dwadzieścia kilka milionów, więc zachęcamy wszystkich Polaków, żeby aktywowali sobie profil, bo tam można sprawdzić między innymi czy pracodawca odprowadza za nas składkę, jaki kapitał emerytalny jest już gromadzony, jak jest on waloryzowany. Warto to robić, ponieważ te pieniądze będą decydowały o bezpieczeństwie emerytalnym, o wysokości przyszłych emerytur - mówi Interii prezes ZUS.

Jak dodaje, z tych dziewięciu milionów osób, które aktywowały profil na PUE ZUS, około połowa sprawdza swoje konto. I podkreśla, że to będzie główne źródło środków na emeryturze, bo długa droga do daleko idącej dywersyfikacji źródeł utrzymania po zakończeniu pracy zawodowej. - Dlatego trzeba przekonywać, żeby płacić składki, być legalnie zatrudnionym i samemu wiedzieć, ile tego kapitału zgromadziliśmy - podkreśla prezes ZUS.

Monika Krześniak-Sajewicz

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »